Nowy film Glena Powella i Adrii Arjony „Hit Man” cieszy się dużym zainteresowaniem. Na początek, jak wskazano w Wywiad w InStyle opublikowanym w tym tygodniu, łączy ich fantastyczna chemia — coś, co pomogło, gdy nadszedł czas na stworzenie scen seksu do filmu.

„Adria zrobiła naprawdę mądrą rzecz, drukując – przesyłaliśmy sobie nawzajem zdjęcia rzeczy, które uznaliśmy za gorące i seksowne” – powiedział. „Dlatego omawialiśmy te sceny seksu, te obrazy, te pozy i te momenty”.

W rezultacie, kontynuował, powstał „Hit Man” „naprawdę seksowny” film, co przypisał wykorzystaniu „rzeczy, które uderzają, są gorące i emocjonalne, ale w rzeczywistości są to rzeczy, które (wymyśliliśmy) razem jako współpracownicy” -gwiazdy.”

Arjona zgodziła się. „To było naprawdę piękne, że dali mi przestrzeń, w której mogę zabrać ze sobą coś, w czym czuję się komfortowo i co chcę zrobić na ekranie” – powiedziała.

Powell dodał, że pomogła także ilość czasu spędzanego razem. „Im więcej czasu spędzaliśmy razem, czyli prawie cały dzień, codziennie i bardzo późno w nocy, czuliśmy się bardziej komfortowo w tych chwilach. W trakcie tych rozmów nie było żadnych niezręczności” – stwierdził.

„Wydawało mi się, że to idealna wersja pracy aktorskiej: «Hej, będziemy grać z naszymi przyjaciółmi. Spędźmy po prostu najlepszy czas w historii” – dodał. „Zwłaszcza w tym środowisku, z tymi scenami; w tych scenach seksu jest dużo oczu, prawda? Wiele osób próbuje określić, co jest seksowne i właściwe”.

Powell podzielił się swoimi odczuciami na temat syndromu oszusta podczas kręcenia „Hit Mana” – projektu, którego jest także producentem i współscenarzystą wraz z uznanym reżyserem Richardem Linklaterem.

„W tym przypadku wystąpiło wiele syndromu oszusta, który moim zdaniem pojawia się tuż przed rozpoczęciem. Gdzie przekonujesz wielkiego filmowca – jednego z najlepszych – aby napisał z tobą film” – wyjaśnił Powell. „Zbierasz pieniądze, zatrudniasz niesamowitą aktorkę, oszukujesz wszystkich, którzy chcą dołączyć do tej przejażdżki, a potem mówisz: «Nie wiem, czy dam radę»”.

Innymi słowy, dodał: „Jeśli masz wystarczająco duże ego, że przystępując do projektu mówisz: «Jestem zajebisty», prawdopodobnie wszystko spieprzysz”.

Kontynuował, że poczucie syndromu oszusta nie jest czymś złym — jest oznaką aktora, któremu zależy na tym, co pokazuje światu. „Jest w tym interesująca rzecz, ponieważ pochodzisz z miejsca, w którym naprawdę chcesz być dobry dla ludzi. Nie chcesz zawieść ludzi. To dobrze, bo oznacza, że ​​zrobisz wszystko, co w Twojej mocy. Jeśli czujesz się zbyt bezpiecznie, wchodząc w coś, myślę, że jest to złe. Jeśli czujesz, że na coś za bardzo zasługujesz, uważam, że jest to złe.”

Arjona, która gra Anathemę w „Good Omens”, również ujawniła w wywiadzie, że próbowała zrezygnować z serialu ze względu na własne problemy z pewnością siebie. „Zrobiłem. Ponieważ było za dużo presji. Bardzo się bałem. To była pierwsza rola, jaką mi zaproponowano, co jest bardzo dziwne” – powiedziała. „Byłem w takim momencie swojej kariery, że nie należało mi niczego oferować. A (Neil Gaiman) odpowiedział: „Nie, to ty”. Widzę cię i widzę tylko w tej roli. A ja na to: „Skąd do cholery w ogóle wiesz, kim jestem”.?„”

Przeczytaj cały wywiad z Glenem Powellem i Adrią Arjoną Tutaj.



Source link