Kiedy ktoś mówi, że produkt jest „nowy i ulepszony”, mądrze jest traktować to z przymrużeniem oka. Ale dzięki przeprojektowanemu pojemnikowi na odpady spożywcze firmy Mill możesz w to uwierzyć.

Tak jak poprzednio, do pojemnika trafiają różne odpady spożywcze – tylko kilka takich produktów, jak muszle ostryg, jest objętych zakazem – a następnie są one mielone i suszone, aby przypominały gruboziarniste fusy z kawy. Pozostałości te można zmieszać z ziemią ogrodową, rozrzucić na trawniku, a nawet odesłać MłynKto następnie dostarcza je rolnikom jako paszę dla drobiu. Gospodarstwo domowe korzystające z tego pojemnika może spodziewać się ograniczenia emisji gazów cieplarnianych o około pół tony rocznie.

Czym się więc różni? Prawie we wszystkim.

Chociaż stary pojemnik działał zgodnie z oczekiwaniami, nie zawsze działał tak cicho i szybko, jak chciałem, a czasami ukończenie cyklu suszenia i mielenia żywności zajmowało prawie cały dzień. Inaczej jest w przypadku nowego pojemnika, który testowałem przez ostatnie kilka tygodni. Każdej nocy o 22:00 mój kosz rozpoczynał cykl i zanim się obudziłem, był już zawsze skończony, tak jak obiecał mi współzałożyciel Matt Rogers. Ponadto jest na tyle cichy, że nie przeszkadza już w wieczornym oglądaniu telewizji.

Oto jak Mill tego dokonał.

Kristen Virdone, szefowa produktu w fabryce, wyjaśniła, że ​​założenia projektowe były proste: każdy cykl musiał zostać ukończony przed śniadaniem. Mając te wskazówki i dane z całego roku, zespół zabrał się do pracy.

Pojemnik na odpady spożywcze w młynie pozostaje zamknięty.
Pokrywa została przeprojektowana, pozostawiając wycięcie na przycisk blokady i lampkę stanu, które zostały przeniesione do podstawy.
Źródło obrazu: przemysł młynarski

Z zewnątrz nowy Mill Bin nie wygląda inaczej. Zmiany wizualne są tak subtelne, że trzeba zwracać szczególną uwagę, aby je zauważyć, tak jak producenci samochodów zmieniają reflektory modelu, aby nadać mu nowy wygląd. Prawdopodobnie największą zmianą estetyczną jest to, że lampki stanu nie świecą już przez plastikową pokrywę ze słojami drewna, a to miła, mała technologia, za którą tęsknię.

Największą zmianą, którą użytkownicy zauważą pod pokrywą, jest to, że ślimaki rozdrabniające odpady są teraz pionowe, a nie poziome. Ta zmiana pozwoliła zespołowi sprawić, że dno łyżki będzie płaskie, a nie zaokrąglone, co ułatwiło czyszczenie świdra. Pomogło to również wyeliminować nieprzyjemne dźwięki. Wcześniej ślimaki przeciągały odpady żywnościowe po obracającym się dnie, tworząc coś, co zespół młyna nazywa „dźwiękami domu duchów”. (Dla mnie zawsze brzmiało to jak skrzypiący i jęczący statek piracki.) Nowa konfiguracja wypędziła te demony.

Pionowy układ dał także zespołowi projektowemu możliwość dodania na górze małych łopatek, którymi użytkownicy mogą obracać, aby usuwać zanieczyszczenia podczas opróżniania łyżki.

Wiadro jest teraz wykonane w całości z metalu. Wcześniejsze wiadra miały pewne części z tworzywa sztucznego, co ograniczało przenoszenie ciepła z elementu grzejnego do odpadów spożywczych, wydłużając czas suszenia. Aby zapobiec przedostawaniu się fusów, wiadro zostało pokryte powłoką ceramiczną niezawierającą PFAS/PFOA.

Pojemnik na odpady spożywcze w młynie pozostaje otwarty i jest w środku wypełniony brudem.
Nowe, ustawione pionowo ślimaki pomagają ciszej mielić żywność. Dodatkowo na górze znajdują się małe łopatki, które można obracać, aby pomóc w usuwaniu fusów podczas opróżniania.
Źródło obrazu: przemysł młynarski

Aby jeszcze bardziej skrócić czas cykli, zespół walcowni mógł zastosować algorytmy uczenia maszynowego przeszkolone na podstawie danych zebranych w zeszłym roku, powiedział Virdone. W rezultacie nowe oprogramowanie jest w stanie lepiej określić, jak długo powinien trwać każdy cykl.

Suzie Sammons, dyrektor ds. komunikacji w młynie, powiedziała, że ​​każde pudełko ma ten sam zestaw czujników, co poprzednia wersja, chociaż teraz zespół ma wystarczająco dużo danych, aby określić różnicę między wagą jednej truskawki a wagą czterech malin. Dwa czujniki wilgotności, jeden na wlocie i jeden na wylocie, pomagają komorze określić, jak długo powinien trwać każdy cykl suszenia.

„Jeśli się nad tym zastanowić, istnieje niezliczona ilość kombinacji produktów spożywczych, które mogą znajdować się w naszych puszkach” – powiedział Virdon. „Po roku doświadczeń i sytuacji, w której niektóre rodziny jadły najdziwniejsze kombinacje potraw, rozumiemy, o co chodzi”.

Virdone powiedział TechCrunch, że skrzydła również zostały całkowicie przeprojektowane. Są ciche, a ich umiejscowienie w pomieszczeniu zostało przemyślane pod kątem zminimalizowania poziomu hałasu emitowanego przez urządzenie. Ogólnie zmiany działają dobrze. Podczas moich testów hałas wentylatora nowego urządzenia został znacznie zmniejszony.

Jedyne, czego zauważyłem, że brakuje w nowym pojemniku, to pokrywa aktywowana elektrycznie. W starszych modelach naciśnięcie pedału sygnalizowało silnikowi szybkie podniesienie pokrywy. Używanie go było dziwnie satysfakcjonujące i moje dzieci też to uwielbiały. Nowy ma bardziej tradycyjną pokrywę uruchamianą za pomocą dźwigni, fizycznie przymocowaną do pedału, niczym stereotypowy kuchenny kosz na śmieci. Virdone powiedział, że testy użytkowników wykazały, że ludzie woleli pokrywę mechaniczną, twierdząc, że jest bardziej intuicyjna niż wersja z napędem silnikowym.

Podobnie jak stare kosze na śmieci, nowe kosze na śmieci również muszą mieć w pobliżu gniazdko elektryczne. W naszym domu oznacza to, że kosz na śmieci technicznie znajduje się w pokoju rodzinnym, zaledwie kilka kroków od zlewu kuchennego. Działa to dobrze w praktyce, choć wygląda nieco niestosownie, gdy siedzisz na sofie. Jeśli miałbym stworzyć dla niego stałe miejsce do zamieszkania, chciałbym umieścić go gdzieś w kuchni, być może dodając przy tym kolejne gniazdko.

Poza tym jedyne co mnie powstrzymuje przed zakupem to cena. Przy cenie 360 ​​dolarów rocznie nie jest to tanie rozwiązanie, zwłaszcza w porównaniu z niedotowaną usługą kompostowania przy krawężniku w moim mieście, która kosztuje jedną trzecią tej kwoty. Cena nowego młyna jest o około 10% tańsza niż poprzednio, pod warunkiem, że masz gdzie wyrzucić ziemię. Jeśli go nie masz, będziesz musiał doliczyć 10 dolarów miesięcznie, aby to uzupełnić. Jeśli młynowi uda się wynegocjować dotacje za pośrednictwem gmin, istnieje możliwość obniżenia ceny. Obecnie jedynymi miastami, które mają umowy z młynem są Pittsburgh i Tacoma w stanie Waszyngton.

Biorąc pod uwagę obecny koszt, młyn Mill Bin nadal nie jest dla wszystkich. Ale dla gospodarstw domowych, które nie mają dostępu do pojemników na kompostownik lub nie lubią zapachu kosza, jest to świetny produkt w jeszcze lepszym wydaniu.

Source link