Ina początku maja premier Indii Narendra Modi wszedł na podium wiecu politycznego w Madhya Pradesh i przypuścił atak na partię opozycyjną podczas kampanii przed tegorocznymi wyborami, gdzie 1 czerwca zakończył się siedmioetapowy okres głosowania. Obserwując, że Indie był w punkcie zwrotnym w historii, Modi powiedział wyborcom musieliby ostrożnie wybierać pomiędzy „Głosujcie na dżihad” – terminem wielokrotnie używanym przez rządzącą Partię Bharatiya Janata (BJP) i jej zwolenników do opisania głosów oddanych przez muzułmanów – a „Ram Rajya”, co przekłada się na „rządy pod Ramem”, odnosząc się do do hinduskiego bóstwa.

Termin „głosuj na dżihad” po raz pierwszy pojawił się w indyjskiej sferze publicznej po tym, jak lokalna polityk opozycyjna Maria Alam użyła go miesiąc wcześniej podczas kampanii w stanie Uttar Pradesh, gdzie poprosiła społeczność mniejszościową o „głosowanie na dżihad” w celu pokonania BJP . Lokalna policja naładowany Wyrażam nieposłuszeństwo obywatelskie za próbę uzyskania głosów w oparciu o religię, ale partia rządząca mimo to chwyciła się tego terminu, aby krytykować przywódców partii opozycyjnych, takich jak Partia Kongresowa – którzy startowali w wyborach, tworząc sojusz o nazwie „INDIE” – oraz aby wzmocnić retorykę dzielącą między Hindusami i muzułmanami za pośrednictwem mediów społecznościowych.

BJP tak często używało terminu „że”. nowy raport opublikowany 31 maja przez The London Story (TLS), fundację non-profit kierowaną przez indyjską diasporę z siedzibą w Holandii, udokumentował co najmniej 21 przypadków w marcu i 33 w kwietniu, gdy strona BJP na Facebooku, która ma 19 milionów obserwujących, wraz z innymi stowarzyszonymi na swoich kontach zamieścili twierdzenia, że ​​muzułmanie prowadzą „Głosuj na Dżihad” w tegorocznych wyborach. W jednym z przykładów Vishwa Hindu Parishad (VHP), bojowa hinduska organizacja nacjonalistyczna posiadająca kilka zweryfikowanych kont na Facebooku i ponad 100 000 obserwujących, zamieściła nagrane oświadczenie prasowe, w którym rzecznik nazwał indyjskich muzułmanów „dżihadystami” i obwiniał ich o rzekome popełnienie „Głosuj na Dżihad”.

Czytaj więcej: Podczas głosowania w Indiach partia Modiego wprowadza w błąd w Internecie

Grupa twierdzi, że wysiłki te stanowią część ciągłej kampanii dezinformacyjnej mającej na celu pozbawienie praw wyborczych 200 milionów muzułmańskich wyborców w Indiach. „Przyjrzeliśmy się, jak BJP wykorzystuje narracje dezinformacyjne na temat „dżihadu”, aby racjonalizować kształtowanie polityki” – mówi TIME Ritumbra Manuvie, dyrektor wykonawcza TLS. „Jest to bezpośrednie zagrożenie, ponieważ widzieliśmy, jak w przeszłości podobne przypadki prowadziły do ​​faktycznego pozbawienia praw wyborczych”.

Ale te przypadki to tylko wierzchołek góry lodowej. 970 milionów uprawnionych do głosowania w Indiach to ponad 750 milionów aktywnych użytkowników Internetu, co stanowi gwałtowny wzrost liczby użytkowników o 43% od ostatnich wyborów powszechnych w 2019 r., według do „Economic Times”, który powołuje się na dane Internet and Mobile Association of India (IAMAI) i KANTAR. Obejmuje to 314 milionów użytkowników na Facebooku, 362 miliony na Instagramie i 535 milionów na WhatsApp – wszyscy są własnością Meta.

Na wszystkich platformach narracje islamofobiczne i inna mowa nienawiści rozpowszechniana przez strony popierające BJP stały się „wszechobecną częścią indyjskich kampanii wyborczych, ponieważ partie polityczne i ich przywódcy starają się bezpośrednio nawiązać kontakt ze swoimi zwolennikami”. notatki Usha M. Rodrigues, profesor na Uniwersytecie Charlesa Sturta. W rezultacie „dezinformacja, zmanipulowane wiadomości, złośliwe twierdzenia i fabrykacje wykorzystujące sztuczną inteligencję są bezkarnie rozpowszechniane w Internecie” – pisze Rodrigues.

Od czasu dojścia BJP do władzy w 2014 r. dezinformacja w mediach społecznościowych odgrywa ważną rolę w kampaniach wyborczych. Na przykład wybory w 2014 r. nazwano „Wybory na Twitterze”, natomiast wybory w 2019 r. nazwano „Wybory w WhatsAppie.” W tym roku kampania wyborcza wykroczyła poza X (platformę wcześniej znaną jako Twitter), Facebooka i WhatsApp, włączając YouTube i inne kanały z krótkimi filmami, według badania badanie przez Uniwersytet Oksfordzki. BJP dominowała w wykorzystywaniu platform jako kluczowego sposobu nawiązania kontaktu z wyborcami, podczas gdy inne partie „po prostu nie odpowiedziały na wyzwanie, jakim było stworzenie silnych organizacji prowadzących kampanie cyfrowe i offline” – piszą autorzy badania.

Powszechna dezinformacja wyborcza

A niedawne śledztwo przeprowadzone przez Civil Watch International i Ekō, organizację zajmującą się odpowiedzialnością korporacyjną, odkryło, że Facebook zatwierdził reklamy zawierające znane obelgi pod adresem muzułmanów, takie jak „spalmy tego robactwa” i „Kleje hinduska krew, należy spalić tych najeźdźców”, a także reklamy propagujące hinduską supremację języka i dezinformacji na temat przywódców politycznych. W lutym Meta obiecał aby zapobiec rozpowszechnianiu na swoich platformach treści generowanych przez sztuczną inteligencję lub zmanipulowanych podczas wyborów w Indiach, ale wszystkie zatwierdzone reklamy zawierały obrazy zmanipulowane przez sztuczną inteligencję, których systemy Meta nie wykryły.

W odpowiedzi Meta powiedziała TIME, że chociaż usuwa poważne formy dezinformacji i treści naruszających zasady platformy, nie „weryfikuje polityków faktów ze względu na nasze zaangażowanie w wolność słowa i przekonanie, że wypowiedzi polityczne są w dojrzałych demokracjach szczegółowo analizowane z wolna prasa” – twierdzi rzecznik firmy. W ostatniej dekadzie wolność prasy w Indiach znacznie spadła, osiągając 161 ze 180 krajów objętych badaniem Światowy indeks wolności prasy wydany przez Reporterów bez Granic w 2023 r.

Czytaj więcej: Reklamy zatwierdzone przez YouTube promujące dezinformację na temat wyborów w Indiach

BJP i jej zwolennicy nie są jedynymi, którzy korzystają z platform mediów społecznościowych, aby zdobyć głosy w tych wyborach; inni również wykorzystali sztuczną inteligencję i WhatsApp, aby zaangażować wyborców. Treści generowane przez sztuczną inteligencję, w tym filmy kampanii podszywające się pod kandydatów politycznych (w niektórych przypadkach nawet martwi politycy), spersonalizowane wiadomości audio i automatyczne połączenia stale docierały do ​​smartfonów wyborców. Warto zauważyć, że dwa wygenerowane przez sztuczną inteligencję filmy deepfake, na których gwiazdy Bollywood Ranveer Singh i Aamir Khan krytykują premiera i proszą ludzi o głosowanie na opozycję, Kongres poszedł wirusowy na początku wyborów i zgromadził pół miliona wyświetleń. Pomimo dwóch dochodzeń policyjnych podobne filmy nadal krążą w Internecie.

A ponieważ prawie 400 milionów Hindusów tworzy największą na świecie bazę użytkowników WhatsApp, platforma do przesyłania wiadomości jest głównym źródłem wiadomości politycznych i informacji dla wyborców od ostatnich wyborów w 2019 r. W tym roku partie polityczne i zespoły prowadzące kampanię po raz kolejny skontaktowały się z nami potencjalnych wyborców, zapisując ich w grupach WhatsApp i stale rozpowszechniając strumień wiadomości związanych z wyborami. „Szerzy się dezinformacja i mowa nienawiści, a szara strefa danych osobowych napędza ukierunkowaną propagandę” odnotowany raport Fundacji Mozilla.

Więcej z TIME

Mała odpowiedzialność, powszechne skutki

Rozprzestrzenianie się dezinformacji wyborczej w Indiach jest zwykle regulowane przez nakładające się przepisy i regulacje, a także zasady moderowania treści opracowane przez same platformy. Chociaż indyjska ustawa o technologii informacyjnej zwykle reguluje platformy internetowe, Indyjska Komisja Wyborcza szczegółowo reguluje komunikację podczas wyborów. W świetle ostatnich doniesień na temat powszechnego szerzenia się dezinformacji podczas wyborów w 2024 r. europejska inicjatywa obywatelska tak zrobiła wydany instrukcje do urzędników w całych Indiach, aby „aktywnie demaskowali fałszywe wiadomości w mediach społecznościowych”.

Jak jednak zauważyła Fundacja Mozilla, europejska inicjatywa obywatelska nie okazała się skuteczna w regulowaniu korzystania z mediów społecznościowych i platform komunikacyjnych podczas wyborów, w szczególności w zapewnianiu zgodności platform z ustalonym „dobrowolnym” kodeksem etyki.

Podobnie zasady ustanowione przez platformy komunikacyjne w celu monitorowania rozprzestrzeniania się mowy nienawiści i dezinformacji mają ograniczoną skuteczność. Manuvie z TLS powiedział TIME, że META odpowiedziała na obawy grupy, stwierdzając, że takie posty nie wymagają usunięcia, ponieważ są zgodne z Zasadą Rabatu, Plan akcji opracowane i przyjęte przez ekspertów z Biura Wysokiego Komisarza ONZ w celu zapobiegania przemocy i dyskryminacji w drodze otwartego dialogu, a nie cenzury.

Manuvie ostrzega jednak, że wolność słowa, szczególnie w formie mowy nienawiści i narracji o „dżihadzie”, może również mieć niebezpieczne długoterminowe skutki, takie jak zinstytucjonalizowana przemoc wobec muzułmanów, a także skutkować działaniami regulacyjnymi i legislacyjnymi na szczeblu stanowym. Na przykład szerzenie się „dżihadu miłości” narracje—spisek polegający na tym, że muzułmanie uwodzą hinduskie kobiety, aby nawróciły je na islam— na X przyczyniła się do powszechnego poparcia hindusko-nacjonalistycznego dla kryminalizacji małżeństw międzywyznaniowych, a kilka stanów w północnych Indiach uchwaliło odpowiednie przepisy. Kilka przypadków W ciągu ostatnich kilku lat udokumentowano także usankcjonowaną przez państwo przemoc wobec muzułmanów pozostających w związku małżeńskim z Hindusami.

„Partie polityczne dopuszczają te narracje prowadzące do podziałów i je wykorzystują w kampaniach wyborczych, jednak wyraźnie naruszają one Modelowy kodeks postępowania EIO” – mówi Manuvie. Co więcej, kontynuuje, „przyczyniają się do segregacji w społeczeństwie indyjskim poprzez odczłowieczanie, karykaturowanie i demonizowanie muzułmanów podczas wyborów”.

Source link